4 Rozdział 2/3 (Dzieci) [Specjał na dzień dziecka]
Higashi wyszła z pokoju i zaczaiła się za plecami Kaidoiu.
- Już!
- Kurwa!!! OoO Nie strasz mnie tak!
- Haha. No to niezły z ciebie shinobi, hahaha.
- Bardzo zabawne siostra!
- A i nie używaj bluźnierstw, bo Ka z nami idzie.
- Co znaczy "kurwa"? - zapytała maleńka - I co znaczy "bluźnierstwo"?
- Nie, nie, to nie tak, on powiedział "kurczę" i tyle - powiedziała spanikowana Higashi.
- A co znaczy "bluźnierstwo"?
- Nic, a nic, przesłyszało ci się.
- Wiem, że kłamiesz, czytam myśli i uczucia.
- To jak zaprowadzisz nas do tej biblioteki? - zapytała Higashi.
- Już, już.
Ruszyli w stronę starej biblioteki na obrzeżach wioseczki. Budynek był opustoszały i było w nim bardzo, ale to BARDZO dużo kurzu. No i przy okazji pajęczyn. Zaraz po wejściu do środka Kaidou zaczął kichać i to go dobiło.
- (apsik) - kichnął Kaidou.
- Co ci? - zapytała Higashi.
- Za dużo (apsik) kurzu - powiedział Kaidou.
- Skarbeńku, gdzie jest to przejście w podłodze? - zapytała Higashi Ka.
- Tam pod dywanem - pokazała na stary rdzawy.
Podeszli i przesunęli dywan i po omacku szukali klapy, gdyż okna buły zakneblowane i nic nie było praktycznie widać. W końcu ją znaleźli i weszli do piwnicy.
- Jak tu ciemno, do cholery!!! - wkurzył się Kaidou.
- Czekaj... - szukała czegoś po omacku i znalazła. - Znalazłam pochodnie nasiąkniętą czymś.
- Daj mi to - powiedział Kaidou, kiedy dostał do ręki to... - Katon: Gokakyu no Jutsu. No i pochodnia się świeci.
Przypadkiem Kaidou podpalił także włosy Higashi. Na szczęście udało jej się to ugasić na czas.
- KAIDOU!!!!
- Ups...
Higashi wyrwała mu pochodnię i zapaliła mu drugą wzięła za rękę Ka i powiedziała:
- Ja i Ka idziemy w tę stronę, a ty idź w tę drugą.
Kaidou poszedł i znalazł mały pokoik z dużą ilością półek na książki, wszystkie były pełna, a parę książek leżało nawet na podłodze! Było tam również biurko leżały tam jakieś kartki z nieczytelnym pismem oraz książka zatytułowana "Okoliczne legendy". Zaznaczone były dwie strony. Kaidou otworzył jedną z nich.
- Już!
- Kurwa!!! OoO Nie strasz mnie tak!
- Haha. No to niezły z ciebie shinobi, hahaha.
- Bardzo zabawne siostra!
- A i nie używaj bluźnierstw, bo Ka z nami idzie.
- Co znaczy "kurwa"? - zapytała maleńka - I co znaczy "bluźnierstwo"?
- Nie, nie, to nie tak, on powiedział "kurczę" i tyle - powiedziała spanikowana Higashi.
- A co znaczy "bluźnierstwo"?
- Nic, a nic, przesłyszało ci się.
- Wiem, że kłamiesz, czytam myśli i uczucia.
- To jak zaprowadzisz nas do tej biblioteki? - zapytała Higashi.
- Już, już.
Ruszyli w stronę starej biblioteki na obrzeżach wioseczki. Budynek był opustoszały i było w nim bardzo, ale to BARDZO dużo kurzu. No i przy okazji pajęczyn. Zaraz po wejściu do środka Kaidou zaczął kichać i to go dobiło.
- (apsik) - kichnął Kaidou.
- Co ci? - zapytała Higashi.
- Za dużo (apsik) kurzu - powiedział Kaidou.
- Skarbeńku, gdzie jest to przejście w podłodze? - zapytała Higashi Ka.
- Tam pod dywanem - pokazała na stary rdzawy.
Podeszli i przesunęli dywan i po omacku szukali klapy, gdyż okna buły zakneblowane i nic nie było praktycznie widać. W końcu ją znaleźli i weszli do piwnicy.
- Jak tu ciemno, do cholery!!! - wkurzył się Kaidou.
- Czekaj... - szukała czegoś po omacku i znalazła. - Znalazłam pochodnie nasiąkniętą czymś.
- Daj mi to - powiedział Kaidou, kiedy dostał do ręki to... - Katon: Gokakyu no Jutsu. No i pochodnia się świeci.
Przypadkiem Kaidou podpalił także włosy Higashi. Na szczęście udało jej się to ugasić na czas.
- KAIDOU!!!!
- Ups...
Higashi wyrwała mu pochodnię i zapaliła mu drugą wzięła za rękę Ka i powiedziała:
- Ja i Ka idziemy w tę stronę, a ty idź w tę drugą.
Kaidou poszedł i znalazł mały pokoik z dużą ilością półek na książki, wszystkie były pełna, a parę książek leżało nawet na podłodze! Było tam również biurko leżały tam jakieś kartki z nieczytelnym pismem oraz książka zatytułowana "Okoliczne legendy". Zaznaczone były dwie strony. Kaidou otworzył jedną z nich.
"Legenda o piętnastu amuletach Kamii"
"Dawno, dawno temu istniało czternastu bogów każdy z nich posiadał inną moc. Pierwszy posiadł moc wskrzeszania zmarłych, drugi widział wszystkie możliwe do popełnienia błędy, trzeci znał wszystkie tajemnice, czwarty potrafił tworzyć iluzje, których nie dało się odróżnić od rzeczywistości, piąty umiał rozpoczynać każdy bieg przyczynowo skutkowy, szósty mógł kontrolować wszystkie istoty niższego rzędu, siódmy władał mocą wszystkich żywiołów, ósmy potrafił sprawiać, że istoty niższego rzędu stają się nieśmiertelne, dziewiąty posiadał instynkt, który nigdy nie zawodził, dziesiąty był doskonałym przywódcą, jedenasty mógł stworzyć przeciwieństwo wszystkiego, dwunasty był wierny dziesiątemu, trzynasty chciał przyjaźnić się ze wszystkimi, czternasty miał nienaruszalną psychikę. Piętnasty jednak nie posiadał żadnej mocy. Pewnego dnia pomiędzy bogami wybuchł konflikt, który miał trwać wieki. Jednak piętnasty chciał pokoju jednak tylko trzynasty go poparł. Tak więc piętnasty kosztem własnego życia osłabił wszystkich bogów zabierając im część mocy, aby zamknąć ją w amuletach, które rozesłał po ziemi. Większość bogów zdecydowała się opuścić tą rzeczywistość. Wyjątkami byli ósmy i piętnasty. Ósmy istnieje do dziś jego imię to Jashim, a piętnasty zmarł sam przemieniając się w amulet."
- Łał, niezła ta legenda, czekaj... Imię Jashim... Czy to nie był przypadkiem ten bóg Hidana? Tak w ogóle czemu gadam do siebie? Eee... czytam dalej. Co teraz?
"Legenda o nawiedzonej jaskini"
"W czasie trzeciej wojny światowej shinobi, jednym z miejsc częstych ataków była wioska Ke. Jednak jak się okazuje broniła się bardzo dobrze. Mieszkańcy chcący pozbyć się ciał martwych wrzucili je do starej jaskini. Po parunastu dniach z jej wnętrza zaczęły dochodzić dziwne dźwięki. Ludzie widywali także duchy poległych shinobi, dlatego też postanowili zamknąć to wejście głazem. jednak i to nie poskutkowało. Pewnego dnia do wioski zawędrował shinobi, który zapieczętował wejście. Ceną było własne życie. Pieczęć i technika nie zostały zidentyfikowane, ale pieczęć wyglądała tak:

Jedyne co wiadomo o owym shinobi, to to że był czerwono-rudy."
- Ta pieczęć... wygląda znajomo... Czerwono-rude włosy... Ktoś z klanu Uzumaki tak jak... Higashi! Muszę ją zapytać, czy zna tą technikę.
Akurat w tym momencie do pokoju weszły Ka i Higashi.
- Nic nie znalazłyśmy, a ty? - powiedziała Higashi.
- Prawdopodobnie wiem, gdzie znajduje się porywacz... A własnie mam pytanie, znasz może tą pieczęć - pokazał rysunek.
- 0-0 Shishō Fūin? - powiedziała szeptem Higashi.
- Znasz ja? - zapytał Kaidou.
- Tak, to na pewno jest technika Uzumakich... Wymaga poświęcenia samego siebie.
- Oł.
- Dobra, to gdzie może się ukrywa wróg?
- W grocie o której tu jest napisane.
Poszli zobaczyć, czy wejście od groty jest zapieczętowane i jak się okazało tak...
- Czyli jednak nie tutaj? - zapytała załamana Higashi.
- Nie koniecznie, możliwe, że nie zerwał pieczęci, ale mógł przekopać się stylem ziemi!
- Masz rację musimy poszukać.
- A co robimy z Ka? - zapytał Kaidou. Spojrzeli razem na nią.
- Ja chcę iść z wami.
- Co z nią robimy? - zapytał Kaidou.
- Zostaniesz z nami do czasu aż znajdziemy wejście, jasne? - powiedziała Higashi do Ka.
- Dobra to ty ją bierz i idziesz w tamtą stronę, a ja w drugą - powiedział Kaidou.
- Czemu znowu ja mam ją niańczyć? Nie możesz ty? - zapytała z oburzeniem Higashi.
- Bo nie będę przy dziecku palił (-_-) - powiedział Kaidou.
- Chodź Higashi.
Rozdzielili się, Kaidou prawie od razu zapalił papierosa, a Higashi po pewnej chwili musiała nosić małą na barana. Po jakiejś godzinie znalezione przez dziewczyny zostało wejście...
- Co z nią robimy? - zapytał Kaidou.
- Zostaniesz z nami do czasu aż znajdziemy wejście, jasne? - powiedziała Higashi do Ka.
- Dobra to ty ją bierz i idziesz w tamtą stronę, a ja w drugą - powiedział Kaidou.
- Czemu znowu ja mam ją niańczyć? Nie możesz ty? - zapytała z oburzeniem Higashi.
- Bo nie będę przy dziecku palił (-_-) - powiedział Kaidou.
- Chodź Higashi.
Rozdzielili się, Kaidou prawie od razu zapalił papierosa, a Higashi po pewnej chwili musiała nosić małą na barana. Po jakiejś godzinie znalezione przez dziewczyny zostało wejście...
Autorzy:
Bartosz Matecki
i
Natalia Zgórzyńska
Komentarze
Prześlij komentarz