4 Rozdział 1/3 (Dzieci) [Specjał na dzień dziecka]

Higashi weszła do salonu a tam zastała wszystkich z Akatsuki. 
- Higashi! - krzyknęli co poniektórzy.
- Hej ^^ Stęsknił się ktoś?
- No jasne że tak - odparł Kaidou.
- Nie zdążyliśmy ci podziękować za Yahiko - powiedziała Konan i przytuliła ją - Wielkie dzięki.
- Tak... dzięki - potwierdził Nagato i uśmiechnął się. - Nie będziesz tego żałować.
W tej chwili Higashi spojrzała na Kaidou jak morderca.
- ( No ja kurwa nie wiem ) - pomyślała.
- Coś nie tak? - zapytał szef.
- Nie, nie... Hehe. To kiedy mogę iść na misję?
- Tak ci się spieszy? - zapytał zasmucony Hidan.
- Ymmmm nie ale... dziwnie się czuje nic nie robiąc... Pewnie Kaidou był już na paru...
- Dobra przyjdźcie za jakiś kwadrans do mojego biura, dam wam we dwójkę jakąś misję - powiedział Nagato.
- Hai - powiedzieli synchronicznie.
Piętnaście minut później.
- Jesteśmy! - powiedzieli znowu synchronicznie.
- Hmm...... Jaką misję wam dać... A! już wiem macie złapać tego mężczyznę- powiedział i pokazał zdjęcie jakiegoś faceta. - Można wziąć za niego niezły okup - zaczął trzeć łapki o siebie.
Kaidou i Higashi spakowali najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszyli, ale przedtem... W pokoju Yahiko...
- Dobra, papatki rudy kociaku - powiedział Kaidou do swojego chłopaka.
- Pa, pa - powiedział Yahiko.
Wtedy jak zawsze Kaidou stanął za Yahhiko, złapał go pod ręce i zaczął lizać za uszkiem. Na początku dreszcz i stres u Yahiko potem podnieta na całego.
W tym samym czasie w pokoju Kisame...
- To pa - powiedziała Higashi i zaczęła odchodzić.
- Czekaj! - wykrzyczał złapał ją za rękę, przyciągnął do siebie, przytulił i pocałował. - Uważaj na siebie rybeńko.
- Postaram się - powiedziała Higashi.

Rodzeństwo ruszyło w stronę wioski Hoshigakure. Wędrowali kilka dni aż pewnej nocy oboje mieli ten sam sen. W nim zobaczyli tajemniczą postać. Opowiadała ona o dawnych dziejach kiedy to o potędze człowieka świadczyły jego amulety rodzinne. Nie wiedzieli jednak kim ona jest. Zostali poinformowani o tym że w pobliskiej wiosce mogą znaleźć jeden z tych dawnych artefaktów. Zostali powołani do odnalezienia tego co pozostało i przyniesienia ich do świątyni w zniszczonej wiosce Uzumaki. 
- Myślisz że możemy temu czemuś zaufać?- zapytała Higashi.
- Mamy dużo czasu więc warto sprawdzić czy te amulety naprawdę istnieją. A misje od Nagato zrobi sie puźniej.
- Ja tam mam obawy...
- Przed?
-... Nagato to nie facet którego da sie tak łatwo ugłaskać. 
- Konan ci pomoże.
- Ok... To gdzie idziemy?
- Wioska Ke
- Co? Pierwsze słyszę...
- Wiem.
Wyruszyli na południowy-wschód. Tam znaleźli wioskę Ke. Zapytali tubylców o miejsce w którym znajdował się przywódca.
- O dzień dobry shinobi - powiedział upity.
- Dzień... Dobry - powiedziała Higashi.
- Dobry - powiedział Kaidou.
- Zostajecie tu za darmo zaraz każę wam dać najlepszy pokój w karczmie.
- Świrnięty jakiś, nie? - zapytał szeptem Kaidou.
- No - odpowiedziała szeptem Higashi.
Wtedy do pokoju wszedł okularnik. Był to zastępca przywódcy.
- O witajcie - powiedział.
- Dobry - powiedzieli synchronicznie.
- Jesteście shinobi, prawda? - zapytał.
- Yhm - powiedział Kaidou.
- Musicie nam pomóc. Mamy spory problem.
- O, ja! Znowu się zaczyna - powiedziała Higashi.
Przenieśli się do miejsca bez jakichkolwiek pijaków, no może nie wliczając w nich Higashi.
- Zabiję! - powiedziała Higashi do mnie (naratora/ naratorki).
- Nie łam proszę czwartej ściany - odpowiedziałem/ am.
...
- Więc, co macie za problem? - powiedział Kaidou.
- Dzieci z naszej wioski znikają - odpowiedział. - Nie wiemy co się z nimi dzieje, ale jedna dziewczynka zdołała uciec. Myślę że ktoś porywa dzieci...
- I mamy znaleźć tego szaleńca i sprawdzić, czy nie on porywa te dzieci, nieprawdaż? - powiedział Kaidou.
- Dokładnie - odezwał się okularnik.
- A ile dostaniemy, za to zadanie? - zapytała Higashi.
- Tyle - pokazał dziesięć palców dziesięć razy co oznaczało 100000 ryu(waluta ze świata Naruto równa jenom, czyli japońskiej walucie, jest to w przybliżeniu 3240 zł)
- Bierzemy - powiedziała Higashi.
"Rodzeństwo" wyruszyło do sierocińca w którym mieszkała dziewczynka, która uprzednio była porwana. Niestety jej opiekunka była ,,suką".
- Nie puszczę was do tego dziecka po takich przeżyciach.
- Proszę pani musi nas pani wpuścić, od tego zależy los wielu innych dzieci - powiedziała Higashi.
- Nie.
- Ale, prosimy...
- Nie.
- Prosz.
- Nie, znaczy nie.
- Albo nas pani wpuści, albo panią zmusimy - powiedział Kaidou.
- Nie ważysz się.
Kaidou nie wytrzymał tej jędzy i stanął za nią przypomocy Shisuin no Jutsu i położył dłoń na jej głowie i w rzucił genjutsu, ta upadła.
- Co ty robisz?!
- Teraz możemy wejść.
- Anata wa baka des! ( Na samym dole tłumaczenie)
- (-_-#Możemy już wejść?
- Tak
W środku była ośmiolatka siedząca na dywanie i bawiąca się lalkami.
- Ja rozmawiam - powiedziała szeptem Higashi.
- (-_-) 
- Dzień dobry dziewczynko - klęknęła obok dziewczynki Higashi. - Ja jestem Higashi, a ten tutaj to Kaidou i będziemy musieli zadać ci kilka pytań.
- Dzień dobry, jestem Ka - powiedziała. - O co chodzi? - zapytała stłumionym głosem.
- Podobno zostałaś porwana... Czy może pamiętasz miejsce gdzie byłaś przetrzymywana lub... no nie wiem... może pamiętasz coś co by pomogło nam znaleźć tego człowieka? 
Ka odwróciła wzrok i wpatrywała się w ścianę naprzeciw niej. 
-Ka? My chcemy być pewni że nic takiego nie stanie się innym dzieciom... zależy mi na tym byś się nas nie bała.
Higashi usiłowała spojrzeć jej w oczy ale jej próby były daremne. Czuła że mała nadal jest przerażona. Kaidou chciał podejść ale wtedy ona szybko się odsunęła. Higashi i Kaidou wiedzieli już wtedy jedno.
- To był mężczyzna? - zapytali.
- Tak. Nie wiele pamiętam... ale to wiem na pewno.
- Kaidou może wyjdź na chwile. wszystko ci potem powiem ale ona musi czuć się komfortowo.
- Spoko. Wierze w ciebie Ka - powiedział i wyszedł z pokoju.
Kiedy drzwi się zamknęły zapanowała całkowita cisza. Dziewczynka zaczęła wpatrywać się w swoja drewniana lalkę.
- Widzę że masz śliczną przyjaciółkę... inne dziewczynki musza ci zazdrościć. Tak w zasadzie czemu nie ma tu innych dzieci? Widzę że jest tu pełno pustych łóżek. To przez te porwania?
- Zawsze byłam tu sama... inne dzieci boją się mnie.
- Czemu?
- Bo... jestem inna. Nie znoszą mnie przez moje zdolności - powiedziała i zaczęła płakać.
Higashi widziała w niej młodszą siebie i jej również zrobiło się smutno. Zbliżyła się do niej i przytuliła ja delikatnie.
- Spokojnie... wiem co czujesz. Miałam podobnie ale z czasem... powiem ci tak... ja zostanę twoja przyjaciółką i będę cie bronić razem z Kaidou który na pewno cie polubi. 
- Naprawdę?
- Zawsze dotrzymuje słowa.
- Skoro wy mi pomożecie to ja wam! - wykrzyknęła radośnie.
- Hi. Jesteś urocza. To co z tym złym panem?
- Ma kryjówkę w bibliotece, pod podłogą. Tam mnie trzymał ale nie wiem gdzie są inne dzieci. Już je pewnie zabrał do swojej bazy.
- Dziękuje ci kochana. A wiesz może jakich używa technik?
- Genjutsu. Uważajcie na niego. Czułam od niego ból i rozpacz.
- Jak to czułaś?
- To jedna z moich zdolności. Czytam i czuje uczucia innych. Dlatego ci zaufałam... a z Kaidou nie umiałam nic wyczytać tylko jakieś dziwne myśli o...
- Chłopaku? -_-
- Tak!
- Dobrze my pójdziemy przeszukać ta bibliotekę...
- Ja pójdę z wami!
- Nie ma takiej opcji kochana. To zbyt niebezpieczne.
- Ja nie zostawiam przyjaciół!
- (Kurwa co ja mam teraz zrobić. Nie mogę zgasić jej pewności siebie...) 
- Proszę.
- No dobrze... Hmm. Ale tylko do biblioteki a potem wracasz z powrotem! - powiedziała rozkazująco.
- Tak jest!


------------------------------------------------
Anata wa baka des! - Jesteś głupkiem!


Autorzy:
Natalia Zgórzyńska
i
Bartosz Matecki

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

3 Rozdział (Rudy Kociak/Rybeńka) 2/4 ( ͡° ͜ʖ ͡°) [Minka oznaczająca 18+]