3 Rozdział (Rudy Kociak/Rybeńka) 1/4
Higashi, Kaidou, Nagato i Konan weszli do skrzydła szpitalnego a tam położyli ciało Yahiko na stole.
- Too... powiedz czy ty przypadkiem nie dałaś mi w łeb za to że cie zmusiłem by tu dołączyć? - szepnął do Higashi Kaidou.
- Tiaaaa, sorki.
Zza drzwi dało słyszeć się krzyki jakiegoś mężczyzny.
- Szybycy są... hi - powiedziała Higashi.
- Owszem - odpowiedziała Konan.
Do sali wszedł Deidara i Sasori niosący skępowanego faceta.
- Mamy! Co z nim teraz?
Higashi niechętnie podeszła do ofiary i przykucnęła by mu coś powiedzieć.
- Nie zbliżaj się! - krzyknął.
Ona poczuła się jak potwór.
- Czym zawiniłeś? Jak myślisz? - zapytała.
- Ja?!... ja... skąd wiecie?
- Zabijał kobiety w wiosce - powiedział Deidara.
- Proszę zostawcie mnie! Już nigdy nie zrobię czegoś podobnego! Odpokutuje!
Zbliżyła się do niego i szepnęła mu do ucha.
- Przepraszam...
Po wstrzyknęła mu do szyi jakieś serum a on padł na ziemie.
- Po co to? - zapytał stojący w drzwiach Hidan.
- By się nie szarpał. Będziecie wszyscy tak stać i się gapić?
- Nagato pozwolił. Przecież nie zawsze można zobaczyć czyjeś wskrzeszanie - stwierdził Itachi.
- No własnie... robiłaś to kiedyś wcześniej? - spytał Zetsu.
Ona spojrzała na niego i uśmiechnęła się.
- Ja? Hmm... Nie wskrzeszałam ludzi którzy nie żyją już z jakieś 15 lat ale dam rade. Najwyżej umrę.
Kaidou uszczypnął ją.
- Hahaha, tylko żartuje.
- Nie umrze i dobrze o tym wie. Teraz odsuńcie się i jej nie przeszkadzajcie.
Powiedział jej brat i położył zabójce na stole obok stołu Yahiko. Higashi weszła pomiędzy nie i położyła dłonie na ich klatkach piersiowych. Zamknęła oczy i głęboko oddychała.
- Co ona robi? - zapytał Hidan Kaidou.
- Stara się wyczuć punkt życia Yahiko i tamtego.
- Po co?
- By przenieść życie do punktu martwego. Taka jest jej definicja naukowa.
- Szalony naukowiec czy może medyczka z smutnym dzieciństwem?
- Ha! Powiedział bym że oba.
- Haha.
Wracając.
- Goojasu Tensei - Szepnęła.
Jej włosy zaczęły powoli się unosić. Oczy stały się białe. W okuł niej i mężczyzn pojawiła się ta sama aura co wcześniej tylko była jeszcze jaśniejsza. Chakra z ofiary bardzo szybko zaczęła ulatywać co sprawiło że oprzytomniał ale nie mógł się ruszać. Z jego oczu płynęła rzeka łez. Bardzo cierpiał. Przez Higashi przechodziła jego energia życiowa by dotrzeć do Yahiko. Nagle aura trójki się zmieniła.
- Co się dzieje?! - Przeraził się Nagato.
- Higashi uspokój się bo to się źle skończy - ostrzegł brat - Yahiko ożywa więc jego energia staje się biała a tamtego... czarna, martwa. Turkus to kolor daru życia i decydowania o nim. Ona jest pośredniczką ale nie wiem czy nie ucierpi na tym wskrzeszaniu.
Kisame i Hidan zmartwili się.
Z oczu Higashi zaczęły płynąć krwawe łzy.
- Vitae... mortem... et resurrectionis erimus!
Nagle Yahiko zaczął oddychać a medyczka zemdlała. W ostatniej chwili została złapana przez Kisame. Jej oczu wróciły do normalnego stanu.
- Higashi?! - Krzyknął Kaidou
- Co jej jest? - Zmartwiła się Konan.
- Przesadziła... Oddycha ale śmierć tamtego doszła do jej ciała. Nie udało jej się zamknąć wszystkich barier.
- Musi odpocząć... - Stwierdził Sasori - Babcia coś mi mówiła o tych barierach.
Higashi została odniesiona do pokoju. Trzeba było ja pilnować i ustalono kolejkę. Co 6 godz. zmieniali się między sobą Kisame, Konan, Nagato oraz Yahiko wraz z Kaidou.
Yahiko pomimo odrodzenia, nie mógł pozbyć się prętów, a w dodatku pozostał mu Rinnnegan. Umiał korzystać tylko z tych mocy co jako "Tendo". Co do prętów to, gdy ktoś je nawet dotknął to go polało jak diabli. Higashi miała leżeć jeszcze długo.
Kaidou i Yahiko zapoznawali się przez dwa tygodnie, jednak wraz z rozpoczęciem trzeciego Yahiko, zaczął się przy nim dziwnie zachowywać, jednak nie zwracał zbytnio na to uwagi.
Kaidou zaczął rozmowę podczas jednej z wart:
- Yahiko?
- Tak?
- Zastanawiałeś się kiedyś, jak by wyglądał świat w którym w ogóle nie istniejesz, ani nie istniałeś i nie będziesz istnieć?
- Nie, ale to brzmi lekko przerażająco.
- Hm? Serio, aż przerażająco, ja tak rozmyślam co noc... Rozpatruję plusy i minusy, tamtego świata...
- Hm.... A myślałeś kiedyś o świecie, bez jakichkolwiek uczuć?
- Nie, ale to brzmi okropnie... Bez uczuć... To tak jak bez życia...
- Widzę, że oboje mamy filozofię w głowach.
- No, chyba tak... (Czemu czuję do niego jakąś... bliskość...)
- Wiesz, mam do ciebie pytanie. Gdybyś mógł być z kimkolwiek na świecie to kogo byś wybrał?
- Nidy się nad tym nie zastanawiałem... Daj to przemyśleć... - chwila milczenia - Moim jedynym wyborem, jaki jest sensowny, jesteś ty ..................................
- Co?! ///\\\ - zarumienił się Yahiko.
- Czy... ty... się... rumienisz... z... zawstydzenia... czy... ze... złości?
- Nie wiem! T-to na pewno n-nie tak, że ty m-mi się po-podobasz, czy coś?
- Czekaj! Co ty powiedziałeś?!
- No, że ty mi się podobasz!!! ///\\\
- ///\\\
- ///\\\
Odwrócili się by nie patrzeć na siebie...... Kwadrans później.
- Eeee... Więc wracając do tego co mówiłeś wcześniej - zaczął temat Kaidou. - To był impuls, czy ty tak naprawdę? Proszę bądź szczery.
- N-no - wdech i wydech - tak, podobasz mi się.
- [wdech] No to może spróbujemy?...
- N-no OK.
Niezręczna cisza...
- Własnie mam pytanie - powiedział Yahiko.
- Jakie? - zapytał niepewnie Kaidou.
- Czemu ostatnio mniej palisz? Z tego co mi mówiła reszta to paliłeś dość często.
- Po prostu, wiem, że Higashi nie lubi tego dymu i nie chcę, by pomimo śpiączki musiała jeszcze znosić dym.
- (Uczuciowy jest) A jak długo palisz?
- 13 lat, odkąd uciekłem z wioski. Byłem do niej przywiązany i przez to ciągle się stresowałem i musiałem znalazłeś, coś by wyluzować. Alkoholu, nie chciałem, narkotyki to zło, więc zostały papierosy.
- Aha... Tęsknisz za wioską, co? Współczuję.
- Dzięki... Rudy kociaku. (CZEMU JA TO POWIEDZIAŁEM?!?!) - dostał zawału Kaidou.
- ///\\\ - Yahiko się zarumienił i nic nie odpowiedział tylko wziął jego rękę.
- Yahiko, mam wrażenie, że oprócz ciebie nie ma tutaj nikogo normalnego.
- Dziękuję...
Spojrzeli się na siebie i zaczęli się całować. Wtedy wszedł Kisame i odsunęli się od siebie i udawali, ze nic się nie stało. Postanowili, że pójdą na spacer.
Yahiko pomimo odrodzenia, nie mógł pozbyć się prętów, a w dodatku pozostał mu Rinnnegan. Umiał korzystać tylko z tych mocy co jako "Tendo". Co do prętów to, gdy ktoś je nawet dotknął to go polało jak diabli. Higashi miała leżeć jeszcze długo.
Kaidou i Yahiko zapoznawali się przez dwa tygodnie, jednak wraz z rozpoczęciem trzeciego Yahiko, zaczął się przy nim dziwnie zachowywać, jednak nie zwracał zbytnio na to uwagi.
Kaidou zaczął rozmowę podczas jednej z wart:
- Yahiko?
- Tak?
- Zastanawiałeś się kiedyś, jak by wyglądał świat w którym w ogóle nie istniejesz, ani nie istniałeś i nie będziesz istnieć?
- Nie, ale to brzmi lekko przerażająco.
- Hm? Serio, aż przerażająco, ja tak rozmyślam co noc... Rozpatruję plusy i minusy, tamtego świata...
- Hm.... A myślałeś kiedyś o świecie, bez jakichkolwiek uczuć?
- Nie, ale to brzmi okropnie... Bez uczuć... To tak jak bez życia...
- Widzę, że oboje mamy filozofię w głowach.
- No, chyba tak... (Czemu czuję do niego jakąś... bliskość...)
- Wiesz, mam do ciebie pytanie. Gdybyś mógł być z kimkolwiek na świecie to kogo byś wybrał?
- Nidy się nad tym nie zastanawiałem... Daj to przemyśleć... - chwila milczenia - Moim jedynym wyborem, jaki jest sensowny, jesteś ty ..................................
- Co?! ///\\\ - zarumienił się Yahiko.
- Czy... ty... się... rumienisz... z... zawstydzenia... czy... ze... złości?
- Nie wiem! T-to na pewno n-nie tak, że ty m-mi się po-podobasz, czy coś?
- Czekaj! Co ty powiedziałeś?!
- No, że ty mi się podobasz!!! ///\\\
- ///\\\
- ///\\\
Odwrócili się by nie patrzeć na siebie...... Kwadrans później.
- Eeee... Więc wracając do tego co mówiłeś wcześniej - zaczął temat Kaidou. - To był impuls, czy ty tak naprawdę? Proszę bądź szczery.
- N-no - wdech i wydech - tak, podobasz mi się.
- [wdech] No to może spróbujemy?...
- N-no OK.
Niezręczna cisza...
- Własnie mam pytanie - powiedział Yahiko.
- Jakie? - zapytał niepewnie Kaidou.
- Czemu ostatnio mniej palisz? Z tego co mi mówiła reszta to paliłeś dość często.
- Po prostu, wiem, że Higashi nie lubi tego dymu i nie chcę, by pomimo śpiączki musiała jeszcze znosić dym.
- (Uczuciowy jest) A jak długo palisz?
- 13 lat, odkąd uciekłem z wioski. Byłem do niej przywiązany i przez to ciągle się stresowałem i musiałem znalazłeś, coś by wyluzować. Alkoholu, nie chciałem, narkotyki to zło, więc zostały papierosy.
- Aha... Tęsknisz za wioską, co? Współczuję.
- Dzięki... Rudy kociaku. (CZEMU JA TO POWIEDZIAŁEM?!?!) - dostał zawału Kaidou.
- ///\\\ - Yahiko się zarumienił i nic nie odpowiedział tylko wziął jego rękę.
- Yahiko, mam wrażenie, że oprócz ciebie nie ma tutaj nikogo normalnego.
- Dziękuję...
Spojrzeli się na siebie i zaczęli się całować. Wtedy wszedł Kisame i odsunęli się od siebie i udawali, ze nic się nie stało. Postanowili, że pójdą na spacer.
Autorzy:
Tamashi(Natalka),
Shade(Bartek).
Korekta:
Shade(Bartek).
Shade(Bartek).
Korekta:
Shade(Bartek).
Komentarze
Prześlij komentarz