2 Rozdział (Witamy w Akatsuki) 1/2
Wyruszyli do bazy Akatsuki, jednak nie wiedzieli, jak długa jest ta droga... Głowna baza Akatsuki znajduje się w wiosce deszczu... Daleko od morza w kraju ognia. Jednak po wielu trudnych momentach drogi udało im się tam dotrzeć... do granicy Amegakure... Jednak musieli przejść ją prawie całą, aby dotrzeć do głównej wierzy - siedziby Akatsuki. Jednak musieli wchodzić na najwyższe piętra i dopiero tam mogli odpocząć. Byli tak zmęczeni jak nie wiem i przy okazji był środek nocy. Na górze Kaidou i Higashi rozgościli się na kanapie w salonie, a w tym samym momencie Kisame i Itachi poszli po dowódcę Akatsuki. Po jakiś piętnastu minutach czekania przyszli do nich Pein i Konan.
- Witajcie to wy jesteście tymi kandydatami na nowych członków? - zapytał rudzielec.
- Tak - powiedziała Higashi.
- Ja jestem Pein, dowódca Akatsuki, a to Konan, moja zastępczyni.
- Ja jestem Kaidou, a to moja "siostra" Higashi - powiedział czarnoskóry.
- Dobrz, więc to już załatwione - powiedział Pein. - Teraz, abyśmy mieli pewność, że nie przyjmujemy debili, powiecie jakie macie umiejętności.
- Ja posiadam naturę chakry wiatru, wody, ziemi, lodu, drewna i pisaku. Umiem porozumiewać się ze zwierzętami, szybko się uczę ninjutsu, umiem dobrze leczyć, a także jestem szybka dzięki ninjutsu.
- Ja posiadam naturę chakry lawy, magnesu, pioruna, ognia, ziemi. Umiem pochłaniać chakrę z technik przeciwnika, a także z jego ciała oraz posiadam bardzo silne genjutsu. Używam go do kontrolowania umysłu, przesłuchań i tortur. Oprócz tego jestem dobry w Shisuin no Jutsu.
- Hmm... Ciekawe - powiedział jak pein gdyby do siebie, a później ryknął. - wszyscy do mnie.
Wszyscy członkowie przybiegli najszybciej jak tylko mogli.
- Dobra, wybierzecie sobie po jednym przeciwniku i stoczycie z nim walkę - dodał.
- Itachi, walczę z tobą, chcę sprawdzić kogo genjutsu jest lepsze - powiedział Kaidou.
Higashi spoglądała na wszystkich i ujrzała na szyi Hidana naszyjnik Jashima, a jako, że jest stu procentową katoliczka to...
- Ty, tam - pokazała na Hidana - walczymy.
- Dobra, więc ustalone - powiedział rudzielec -, a teraz chodźmy na arenę pod tym budynkiem.
- Znowu mamy łazić po schodach!!! - krzyknęli w tym samym momencie Kaidou i Higashi.
Kiedy wszyscy byli już na dole...
- Waszym zadaniem jest wytrwać 45 min bodąc żywym. Dobra, na początek walka Kaidou i Itachiego - powiedział Pein. - Zaczynajcie!
nagle nad areną pojawiła się kopuła ukazująca co się dzieje w genjutsu, ale przez większość czasu jest przezroczysta. pierwsze co się zadziało to Itaś wypluł Kulkę ognia w stronę Kaidou, ten ją ominął i wykonał ten sam ruch. Później zaczęło się dziać więcej. Czarnoskóry wyjął katanę z pochwy na plecach. I podbiegł do Itasia, by go uderzyć jednak spudłował co go trochę wkurzyło i zrobił se katanę pod napięciem, używając Raitona. Udało mu się zadrapać Uchihę parę razy, a potem używają Shisuin no jutsu zrobił mu dużą ranę na plecach. Kaidou był tak szybki, że Itachi nie mógł za nim nadążyć nawet sharinganem. Niestety czarnoskóry spojrzał w oczy Itachiemu i został złapany w Genjutsu. Nie poddał się jednak i szybko się z niego uwolnił i, używając Shisuin no Jutsu, stanął za jego plecami i dotknął dłonią jego głowy wrzucając go w ten sposób genjutsu jednak Uchiha szybko się uwolnił. Taka zabawa zajęła im 30 min. Wtedy odezwał się dowódca:
- Kakuzu, idziesz pomóc Itachiemu.
- Co?! Jak to?! Miałem walczyć z tylko jednym! - wykrzyczał Kaidou.
Wtedy Kakuzu dostał się na arenę i razem z Itasiem walczyli. Nitki Kakuzu wyrastały spod ziemi jak szalone, jednak czarnoskóry nie dał się złapać, aby zmniejszyć powierzchnię ich rozrostu, Kaidou użył kulki ognia na ziemię. Następnie użył stylu ziemi by zachwiać równowagę przeciwników, a następnie stworzył jeziorko lawy w którym mieli spłonąć po upadku.
- Stop! - krzyknął rudzielec.
Kaidou szybko użył techniki zasychania lawy ratując w ten sposób życie przeciwników.
- Koniec! Kaidou witamy w Akatsuki!
- Dzięki!
Wszyscy troje wrócili na widownię, a kopuła od Genjutsu zniknęła.
- Teraz Hogashi i Hidan - powiedział lider.
- Kurwa - powiedziała pod nosem Hogashi.
- No to życzę powodzenia siostra.
- Ta, dzięki - Wydusiła z irytacją. Wiedziała co nieco o bogu swojego przeciwnika i miała świadomość że jego podwładnego nie da się zabić.
- Haha przyda jej się! - Wykrzyczał Hidan schodzący po schodach.
W tej chwili w Hogashi coś się zagotowało. Włożyła ręce w kieszeni i szybkim krokiem ruszyła w stronę swojego przeciwnika a kiedy dogoniła go na tyle by stanąć za nim popchnęła go nogą a on stoczył się po schodach.
- Ej! Pojebało cie?!
- Co cie nie zabije to cie wzmocni. Połamania nóg.
- Co ja aktor jestem?
- No wyglądasz na takiego debila chyba że nie udajesz.
Na widowni dało usłyszeć się śmiech Kakuzu.
- Masz kurwa szczęście że to tylko test bo byś pożałowała.
- Yhmm - Przytaknęła rozglądając się po otoczeniu na arenie. - Tak, tak.
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz T~T?
- Wiesz znam się trochę na twojej osobie i na twoim bogu. Musiał byś wykonać rytuał by mnie udupić. Bardziej martwi mnie kogo podrzuci mi twój szef.
- Orzesz ty mała...
- Oj już się tak nie denerwuj. Jak będzie po wszystkim to nie będę już udawać zołzy.
Nagle znikła i pojawiła się za plecami Hidana. Mocno kopnęła go aż zrobił dziurę w fundamencie po drugiej stronie areny.
- Rusz się i nie daj się zagadywać!
Hidan wyszedł z dziury i uśmiechnął się złowieszczo.
- Wiesz nawet mi się podobasz. Kiedy przegrasz zajmę się tobą.
Na widowni zapadła głucha cisza.
- Facet... najpierw mnie pokonaj - Powiedziała a w jej oczach pojawiły się jakby iskierki.
On ruszył szybko ku niej. Był jeszcze dość daleko ale jego kosa miała odpowiedni zasięg więc zaatakował. Ona uniknęła tego robiąc salta w tył wycofując się. Nagle z jej ust wyleciała gęsta mgła. Zrobiła trzy klony. Jeden został na powierzchni a sama ukryła się z resztą pod powierzchnię. Klon zbliżył się do przeciwnika i zaatakował go wodnym ninjutsu tym samym wyrywając mu broń. Hidan ciut zdezorientowany ruszył w kierunku wroga. Atakował kunaiami powoli zbliżając się do swojej kosy i starając się zdobyć krople krwi ofiary. Nagle drugi klon wyszedł spod ziemi i uderzył... klona Hidana który od razu znikł z podrobioną bronią. Z dziury w której wcześniej wyszedł pokazał się kolejny Hidan. Higashi postanowiła wysłać tam jednego klona więc pod ziemią przedostał się tam i użył ninjutsu wiatru detronizując wszystkie możliwe klony i siebie. W ten sposób zostały jej dwa klony na arenie by zapoznać lepiej myślenie przeciwnika.
- Widzę że nie próżnujesz... zabawne, jakoś nie mam pewności co do tego czy któraś z was jest oryginałem.
A więc oryginał postanowiła pobawić się z nim i grać na jej warunkach zmieniając otoczenie techniką drewna. Klony ruszyły w jego kierunku... jej planem było zapieczętowanie tego dupka. Najpierw użyły lodowych igieł a następnie mgły. Hidan jednak nie był tak głupi i przewidział to. Uciekł w kierunku gąszczy. Higashi szybko zmieniła otoczenie przyrody na otoczenie pełne luster lodu.
- No proszę... to nie mój dzień.
- Walcz...
Jej głos rozniósł się po całym labiryncie luster.
- Kisame wchodzisz! - krzyknął Pein. - Panna jest niezdecydowana co do stylu walki widzę.
- Nie... to jest jej styl. Koło fortuny. W jej mózgu odbywa się losowanie sposobu zabicia ale jeszcze lubi pobawić się ofiarą - Powiedział Kaidou. - Zaraz minęło dopiero 15 min. Co to ma?!
- Cicho bądź i nie przeszkadzaj brat!
Kisame wszedł na arenę i cześć luster rozbił wodnym ninjutsu. Ona zaczęła biegać by w wszystkich zwierciadłach było ją widać. Po drodze zrobiła cztery klony. Dwa biegły z nią a reszta w kierunku Kisame. Hidan zaczął machać kosą i niszczyć lustra nie mając świadomości że nie mają one już znaczenia. Nagle nad nim pojawiła się jedna z klonów i położyła go na ziemie i rzuciła jego broń innemu klonowi. Przytwierdziła go do ziemi techniką drewna następnie oryginał podszedł do niego.
- Nie lekceważ mnie następnym razem.
Położyła dłoń na jego czole i po chwili znajdował się w drewnianej trumnie nadal skrępowany. Na trumnie był symbol Uzumaki co zauważył Itachi i powiedział o tym Painowi. Trumna znikła pod ziemią. Higashi Odeszła o 20 m i usunęła klony i lustra. Stała na przeciw Kisame.
- Musisz mieć dużo chakry.
- Nie... nauczyłam się ją rozdzielać i używać jak najmniej.
- To nie mienia faktu...
- Że twój miecz i tak mi ją odbierze? Pamiętaj że jesteś z tej samej wioski i ja też znam te miecze.
Nagle zza jej pleców usłyszała głos.
- Lubie cie więc mi się nie narażaj - powiedział podniecającym głosem oryginalny Kisame.
Dziewczyna strzeliła do klona wodnym pociskiem. Uśmiechnęła się iż wiedziała że jest on zupełnie innym rodzajem przeciwnika niż Hidan i będzie zdecydowanie ciekawiej. Musi unikać jego miecza i być szybsza ale wiedziała że jest słabsza jeśli chodzi o siłę fizyczną.
- Rekin... - wyszeptała
- Co?
Wyjęła kunaia i zraniła się w bok. Źrenice Kisamy zmniejszyły się a zmysły wyostrzyły aż zaczęły wariować. Rekiny z wielkich odległości wyczuwają krew a wtedy zmierzają w kierunku zwierzyny co w przypadku Kisame doprowadziło do jego ekscytacji.
- To było niemądre - Wyszeptał.
- Tak?
Zaczęła błyskawicznie biegać by zostawić swoją krew na jak największym obszarze.
- Teraz twój węch ci nie pomoże.
Kisame nagle uderzył ją z tyłu a ona potoczyła się po ziemi.
- Serio myślałaś że będę stał i ni cie robił?
Higashi wypluła z ust krew i szybko wstała.
- Nie mam na ciebie pomysłu... - odparła.
Dotknęła barku gdzie ją kopnął i zaczęła się leczyć.
Za nim w powietrzu pojawiły się jej trzy kopie i rzuciły jakieś dziwne igły w jego stronę. Trafiło tylko kilka ale było to bardzo skuteczne. Runął na ziemie i wstawał ale powoli.
- Co do?
- Opatentowałam moją własną truciznę na igły z naszej wioski. Tak na wszelki. Ale to tylko cie trochę osłabi i nie pozwoli ci używać żywiołu wody.
- Ok chciałem delikatnie ale...
- Kurwa - powiedziała pod nosem Hogashi.
- No to życzę powodzenia siostra.
- Ta, dzięki - Wydusiła z irytacją. Wiedziała co nieco o bogu swojego przeciwnika i miała świadomość że jego podwładnego nie da się zabić.
- Haha przyda jej się! - Wykrzyczał Hidan schodzący po schodach.
W tej chwili w Hogashi coś się zagotowało. Włożyła ręce w kieszeni i szybkim krokiem ruszyła w stronę swojego przeciwnika a kiedy dogoniła go na tyle by stanąć za nim popchnęła go nogą a on stoczył się po schodach.
- Ej! Pojebało cie?!
- Co cie nie zabije to cie wzmocni. Połamania nóg.
- Co ja aktor jestem?
- No wyglądasz na takiego debila chyba że nie udajesz.
Na widowni dało usłyszeć się śmiech Kakuzu.
- Masz kurwa szczęście że to tylko test bo byś pożałowała.
- Yhmm - Przytaknęła rozglądając się po otoczeniu na arenie. - Tak, tak.
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz T~T?
- Wiesz znam się trochę na twojej osobie i na twoim bogu. Musiał byś wykonać rytuał by mnie udupić. Bardziej martwi mnie kogo podrzuci mi twój szef.
- Orzesz ty mała...
- Oj już się tak nie denerwuj. Jak będzie po wszystkim to nie będę już udawać zołzy.
Nagle znikła i pojawiła się za plecami Hidana. Mocno kopnęła go aż zrobił dziurę w fundamencie po drugiej stronie areny.
- Rusz się i nie daj się zagadywać!
Hidan wyszedł z dziury i uśmiechnął się złowieszczo.
- Wiesz nawet mi się podobasz. Kiedy przegrasz zajmę się tobą.
Na widowni zapadła głucha cisza.
- Facet... najpierw mnie pokonaj - Powiedziała a w jej oczach pojawiły się jakby iskierki.
On ruszył szybko ku niej. Był jeszcze dość daleko ale jego kosa miała odpowiedni zasięg więc zaatakował. Ona uniknęła tego robiąc salta w tył wycofując się. Nagle z jej ust wyleciała gęsta mgła. Zrobiła trzy klony. Jeden został na powierzchni a sama ukryła się z resztą pod powierzchnię. Klon zbliżył się do przeciwnika i zaatakował go wodnym ninjutsu tym samym wyrywając mu broń. Hidan ciut zdezorientowany ruszył w kierunku wroga. Atakował kunaiami powoli zbliżając się do swojej kosy i starając się zdobyć krople krwi ofiary. Nagle drugi klon wyszedł spod ziemi i uderzył... klona Hidana który od razu znikł z podrobioną bronią. Z dziury w której wcześniej wyszedł pokazał się kolejny Hidan. Higashi postanowiła wysłać tam jednego klona więc pod ziemią przedostał się tam i użył ninjutsu wiatru detronizując wszystkie możliwe klony i siebie. W ten sposób zostały jej dwa klony na arenie by zapoznać lepiej myślenie przeciwnika.
- Widzę że nie próżnujesz... zabawne, jakoś nie mam pewności co do tego czy któraś z was jest oryginałem.
A więc oryginał postanowiła pobawić się z nim i grać na jej warunkach zmieniając otoczenie techniką drewna. Klony ruszyły w jego kierunku... jej planem było zapieczętowanie tego dupka. Najpierw użyły lodowych igieł a następnie mgły. Hidan jednak nie był tak głupi i przewidział to. Uciekł w kierunku gąszczy. Higashi szybko zmieniła otoczenie przyrody na otoczenie pełne luster lodu.
- No proszę... to nie mój dzień.
- Walcz...
Jej głos rozniósł się po całym labiryncie luster.
- Kisame wchodzisz! - krzyknął Pein. - Panna jest niezdecydowana co do stylu walki widzę.
- Nie... to jest jej styl. Koło fortuny. W jej mózgu odbywa się losowanie sposobu zabicia ale jeszcze lubi pobawić się ofiarą - Powiedział Kaidou. - Zaraz minęło dopiero 15 min. Co to ma?!
- Cicho bądź i nie przeszkadzaj brat!
Kisame wszedł na arenę i cześć luster rozbił wodnym ninjutsu. Ona zaczęła biegać by w wszystkich zwierciadłach było ją widać. Po drodze zrobiła cztery klony. Dwa biegły z nią a reszta w kierunku Kisame. Hidan zaczął machać kosą i niszczyć lustra nie mając świadomości że nie mają one już znaczenia. Nagle nad nim pojawiła się jedna z klonów i położyła go na ziemie i rzuciła jego broń innemu klonowi. Przytwierdziła go do ziemi techniką drewna następnie oryginał podszedł do niego.
- Nie lekceważ mnie następnym razem.
Położyła dłoń na jego czole i po chwili znajdował się w drewnianej trumnie nadal skrępowany. Na trumnie był symbol Uzumaki co zauważył Itachi i powiedział o tym Painowi. Trumna znikła pod ziemią. Higashi Odeszła o 20 m i usunęła klony i lustra. Stała na przeciw Kisame.
- Musisz mieć dużo chakry.
- Nie... nauczyłam się ją rozdzielać i używać jak najmniej.
- To nie mienia faktu...
- Że twój miecz i tak mi ją odbierze? Pamiętaj że jesteś z tej samej wioski i ja też znam te miecze.
Nagle zza jej pleców usłyszała głos.
- Lubie cie więc mi się nie narażaj - powiedział podniecającym głosem oryginalny Kisame.
Dziewczyna strzeliła do klona wodnym pociskiem. Uśmiechnęła się iż wiedziała że jest on zupełnie innym rodzajem przeciwnika niż Hidan i będzie zdecydowanie ciekawiej. Musi unikać jego miecza i być szybsza ale wiedziała że jest słabsza jeśli chodzi o siłę fizyczną.
- Rekin... - wyszeptała
- Co?
Wyjęła kunaia i zraniła się w bok. Źrenice Kisamy zmniejszyły się a zmysły wyostrzyły aż zaczęły wariować. Rekiny z wielkich odległości wyczuwają krew a wtedy zmierzają w kierunku zwierzyny co w przypadku Kisame doprowadziło do jego ekscytacji.
- To było niemądre - Wyszeptał.
- Tak?
Zaczęła błyskawicznie biegać by zostawić swoją krew na jak największym obszarze.
- Teraz twój węch ci nie pomoże.
Kisame nagle uderzył ją z tyłu a ona potoczyła się po ziemi.
- Serio myślałaś że będę stał i ni cie robił?
Higashi wypluła z ust krew i szybko wstała.
- Nie mam na ciebie pomysłu... - odparła.
Dotknęła barku gdzie ją kopnął i zaczęła się leczyć.
Za nim w powietrzu pojawiły się jej trzy kopie i rzuciły jakieś dziwne igły w jego stronę. Trafiło tylko kilka ale było to bardzo skuteczne. Runął na ziemie i wstawał ale powoli.
- Co do?
- Opatentowałam moją własną truciznę na igły z naszej wioski. Tak na wszelki. Ale to tylko cie trochę osłabi i nie pozwoli ci używać żywiołu wody.
- Ok chciałem delikatnie ale...
Autorzy:
Tamashi(Natalka),
Shade(Bartek).
Korekta:
Shade(Bartek).
Shade(Bartek).
Korekta:
Shade(Bartek).
Komentarze
Prześlij komentarz