1 Rozdział (Akatsuki) 2/2
- Wiesz, że teraz mój kolega gada z twoją dziewczyną?
- To nie jest moja dziewczyna!!! - wstał. - To moja "siostra".
- Hahaha, przecież wiem tylko się z tobą drażnię.
- Palnął cię ktoś kiedyś w ten głupi łeb? Jak nie, to chętnie będę pierwszy.
Itaś zaczął uciekać, a Kaidou, go ganiał, aż dym się za nimi kurzył. Ujrzawszy to Kisame i Higashi zaczęli się śmiać.
- Kisame, choć oblejemy ich suitinem - powiedziała Higashi.
- No, spoko - odpowiedział pół rekin.
- Suiton: Mizurapa - użyli razem techniki, a ich przyjaciele zostali oblani wodą.
- Wy! - krzyknął Kaidou - doigraliście się!
- No właśnie! - potwierdził Itaś.
- Katon: Gōkakyū no Jutsu - użyli razem techniki ochlapani.
W tym momencie Kisame zaciągnął Higashi pod powierzchnię wody, aby ochronić oboje przed atakiem ognia, jednak zaciągnęło to konsekwencje. Pod wpływem zmiany otoczenia stanik Higashi zaczął się rozwiązywać, zauważywszy to Kisame, złapał sznurki tak, aby kobieta nie miała odkrytych piersi. Kisame zawiązał je.
- Co ty tam robiłeś Kisame?! - odezwała się nie wiedząc co się działo za jej plecami.
- Prawie bikini ci się rozwiązało, więc zawiązałem je na nowo, nie bij! - powiedział Kisame.
- A w takim razie dziękuję - powiedziała do niego, a następnie zwróciła się do ludków na lądzie. - A wy! Macie wpierdol, za próbę zabicia nas!
W tym momencie znający złość swojej "siostry" Kaidou uciekł, gdzie pieprz rośnie.
- Starszy i w dodatku facet...- załamał się Itachi.
- Ja na twoim miejscu wiał bym! - krzyknął Kaidou.
Higashi razem z Kisame szli w kierunku lądu. Usiedli na jej ręczniku i rozmawiali. Nie zapowiadało się na zadymę jednak kiedy tamta dwójka próbowała podejść dziewczyna strzelała do nich wodnymi pociskami.
- Posrało cie siostra?!
- Tak do reszty!
Dopiero po godzinie pozwoliła im podejść.
- Tak w zasadzie to co wy tu robicie? - zapytał Kaidou pełen podejrzeń.
- No bo byliśmy na misji ale Kisame... - Itachi nie skończył ponieważ Kisame rzucił w niego piaskiem.
- Kurwa moje oczy!!
Higashi podeszła do Itachiego i położyła swoje dłonie na jego oczach.
- Co ty robisz? - Zapytał Itachi.
- Cichaj.
Zaczęła go leczyć.
- Moje oczy... lepiej widzę!
- Miałeś piasek więc to oczywiste - Odparła.
- Właśnie nie... już nie ważne - spojrzał na Kisame a tamten kiwnął głową.
- Musimy się zbierać - Powiedział wstając Kisame.
Higashi nieoczekiwanie spochmurniała.
- Kisame? - Zapytała
- Tak?
- Jaki był prawdziwy powód twojej ucieczki z wioski?
- ... Idziemy Itachi.- spochmurniał i odwrócił się od niej.
- A co ty moja matka jesteś?!
Wziął swoją koszule i ruszyli w kierunku gdzie zostawili swoje rzeczy.
Kaidou i Higashi również wyruszyli, aby spakować swoje rzeczy i wybyć szukać kolejnych misji w następnej wiosce. Pakowali się jak najszybciej tylko mogli.
- Higashi, jak tam ci idzie? - zapytał facet.
- Prawie wszystko spakowałam, mam kunaie, jedzenie, ubrania.
- Kay, ja już wszystko spakowałem... Właśnie mamy jeszcze trochę forsy?
- Tak, a po co ci?
- Idę se papierosy kupić.
- Zabije cię kiedyś za to palenie.
- Cichaj i dawaj kasę.
Kaidou poszedł po papieosy i zostało jeszcze trochę pieniędzy.
- Starczy mi na małą buteleczkę sake, jupi - powiedziała Higashi i wymknęła się po trunek.
Spotkali się jeszcze raz w pokoju hotelowym i rozpoczęli wędrówkę przez las. Cały czas byli obserwowani przez duet Itachi i Kisame. Podążali spokojnie dość długi czas. Kaidou palił całą drogę, a Higashi się trochę upiła, jednak jej przeszło. W końcu na drodze znaleźli małą sarenkę i jej matkę, która była martwa...
- Jezu co się stało? - Higashi podbiegła do martwej sarny
- To normalne. Pewnie wilki ją zaatakowały. One też muszą coś jeść.
- Racja... patrz jak to biedactwo jest roztrzęsione - spojrzała na małą sarenkę skuloną pod drzewem.
- Higashi tak działa łańcuch pokarmowy.
- Ale jakoś mięsa nie jesz więc nie wmówisz mi że się tym nie przejmujesz!
- Działaj i spadamy stąd - powiedział zapalając kolejnego papierosa.
Ona zbliżyła się do mamy Bambiego i w miejscu otwartej rany położyła dłonie.
- Goojasu Tensei!
W tej chwili ciało zwierzęcia zaczęło się goić. Wokół Dziewczyny i pacjenta pojawiła się turkusowa aura. Po chwili matka wstała na kopyta. Małe natychmiast podbiegło do niej.
Kisame i Itachi szeptali ze sobą.
- Nie wierze. To jej szukaliśmy? - Kisame
- Najwyraźniej... jest proooblemmm.
- Jaki?
- Szef kazał brać chociażby siłą. A oni nadają się do Akatsuki tylko czy się zgodzą.
- Nie znamy ich ani ich zamiarów więc musimy liczyć na szczęście. Chodź.
- Stój. Masz zamiar tak sobie do nich podejść? Co powiesz? Że ich szpiegowałeś? Tak nie zyskasz ich zaufania.
- Masz jakiś pomysł?
- Tak. Wyprzedzimy ich a oni sami na nas wpadną i zaczniemy dialog.
- Ok.
Tak właśnie zrobili.
Higashi przez cała drogę nuciła i była bardzo uśmiechnięta.
- Co się tak cieszysz? - Zapytał Kaidou
- Ja? Nie.
- Wcaaaleee... Spodobał ci się tamten chłopak co?
Spojrzała na niego pytająco.
- Kisame głuptasie.
- Co?! Mi? Nie?!- zaczerwieniła się i zaczęła panikować
- Ha... dobra dam ci spokój.
- Yhmm...
W tej chwili naszło ją na zwierzenia.
- Wiesz... trochę mnie zabolało.
- Co?
- Jak mi nie odpowiedział. Ale rozumiem go. Moja wioska jest...
- Nie wracaj do tematu wioski... wiesz jak na to reagujesz.
- Wiesz tam pod wodą. Czułam się z nim bezpieczna. Wie jaka jest nasza wioska i to dlatego.
- Rozumiem.
- Tęsknisz?
- Za?
- Za kuzynem, rodziną?
- Tak, bardzo...
- Yhmm.
Zasmuciła się.
- Ale teraz mam ciebie i nie zamienił bym cię za nich. Kocham was wszystkich.
- Ja ciebie też ,, braciszku".
Szli jeszcze jakiś czas aż zauważyli stojących Akatsuki przy drodze.
- Oł.. - Kaidou
- Wracamy -_- - powiedziała i zrobiła obrut o 180 stopni na jednej nodze.
Higashi właśnie stanęła na jednej nodze i zrobiła obrót o 180 stopni.
- Higashi!!! - Krzyknął Kisame
- Ratuj brat T~T - szepneła bo Kaidou
Złapał ją za plecak i obrócił w stronę nadchodzącej dwójki.
- Hejjj!! ^^ - Przywitała się z sztucznym entuzjazmem. - Co wy tu robicie?
- Wykonujemy misje - Powiedział Itachi.- Szukamy nowych członków do Akatsuki.
- Co? - Kaidou.
- Pstro... - Itachi.
- Ogarnijcie się chłopaki - powiedziała i ruszyła dalej mamrocząc pod nosem.
Cała trójka była zdziwiona jej zachowaniem.
- Idziecie?! - krzyknęła.
Kaidou podbiegł do niej i szli dalej a z nimi Itachi i Kisame.
W małym miasteczku zarezerwowali pokoje i poszli do knajpy. Usiedli przy stoliku w samym rogu. Rodzeństwo usiadło koło siebie. Itachi na przeciwko dziewczyny a Kisame chłopaka.
- Co wam zamówić? - Zapytał Kisame
- Frytki i papierosy - Kaidou.
Kisame spojrzał na Higashi
- Onigiri i sake.
- Haha wiedzę że nie boisz się przy nich pić - powiedział Kaidou.
- Błagam cie daj spokój - wydusiła i spojrzała przez okno. - Ty z kolei nie powinieneś palić przy jedzeniu.
- Dobra, a więc wracając do waszego dołączenia do Akatsuki, co wy na to?
Wtedy Higashi pociągnęła za sobą Kaidou za kaptur. Patrzeli na siebie i rozmawiali telepatycznie.
- Co o tym myślisz? - powiedziała Higashi.
- Oni nas na 95% śledzili, jednak my właśnie dostaliśmy idealną szansę na ochronę naszych kuzynów - odparł Kaidou.
- Jak?
- Sabotaż.
- OK, ale i tak uważam że powinniśmy odmówić.
- Czemu?
- Bo podczas śledzenia mogli zobaczyć to czego nie powinni.
- Nie marudź tak, dołączamy.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Podaj argumenty.
- Więc a) możemy chronić naszych kuzynów; b) możemy szpiegować; c) może się czegoś od nich nauczymy; i co najważniejsze d) możesz chodzić bez karnie z Kisame.
- ON MI SIĘ W CALE NIE PODOBA ////\\\\.
- Wiesz, że się rumienisz?
- Co?!
- Więc jak?
- Dobra dołączamy.
Przechodzimy do normalniej rozmowy.
- No to ugadane - powiedziała dziewczyna, a następnie dała takiego plas-kacza swojemu bratu, że wpadł do pobliskich gorących źródeł dla kobiet i został pobity.
Przekazali nowinę duetowi KI i następnego dnia wyruszyli do bazy Akatsuki.
- To nie jest moja dziewczyna!!! - wstał. - To moja "siostra".
- Hahaha, przecież wiem tylko się z tobą drażnię.
- Palnął cię ktoś kiedyś w ten głupi łeb? Jak nie, to chętnie będę pierwszy.
Itaś zaczął uciekać, a Kaidou, go ganiał, aż dym się za nimi kurzył. Ujrzawszy to Kisame i Higashi zaczęli się śmiać.
- Kisame, choć oblejemy ich suitinem - powiedziała Higashi.
- No, spoko - odpowiedział pół rekin.
- Suiton: Mizurapa - użyli razem techniki, a ich przyjaciele zostali oblani wodą.
- Wy! - krzyknął Kaidou - doigraliście się!
- No właśnie! - potwierdził Itaś.
- Katon: Gōkakyū no Jutsu - użyli razem techniki ochlapani.
W tym momencie Kisame zaciągnął Higashi pod powierzchnię wody, aby ochronić oboje przed atakiem ognia, jednak zaciągnęło to konsekwencje. Pod wpływem zmiany otoczenia stanik Higashi zaczął się rozwiązywać, zauważywszy to Kisame, złapał sznurki tak, aby kobieta nie miała odkrytych piersi. Kisame zawiązał je.
- Co ty tam robiłeś Kisame?! - odezwała się nie wiedząc co się działo za jej plecami.
- Prawie bikini ci się rozwiązało, więc zawiązałem je na nowo, nie bij! - powiedział Kisame.
- A w takim razie dziękuję - powiedziała do niego, a następnie zwróciła się do ludków na lądzie. - A wy! Macie wpierdol, za próbę zabicia nas!
W tym momencie znający złość swojej "siostry" Kaidou uciekł, gdzie pieprz rośnie.
- Starszy i w dodatku facet...- załamał się Itachi.
- Ja na twoim miejscu wiał bym! - krzyknął Kaidou.
Higashi razem z Kisame szli w kierunku lądu. Usiedli na jej ręczniku i rozmawiali. Nie zapowiadało się na zadymę jednak kiedy tamta dwójka próbowała podejść dziewczyna strzelała do nich wodnymi pociskami.
- Posrało cie siostra?!
- Tak do reszty!
Dopiero po godzinie pozwoliła im podejść.
- Tak w zasadzie to co wy tu robicie? - zapytał Kaidou pełen podejrzeń.
- No bo byliśmy na misji ale Kisame... - Itachi nie skończył ponieważ Kisame rzucił w niego piaskiem.
- Kurwa moje oczy!!
Higashi podeszła do Itachiego i położyła swoje dłonie na jego oczach.
- Co ty robisz? - Zapytał Itachi.
- Cichaj.
Zaczęła go leczyć.
- Moje oczy... lepiej widzę!
- Miałeś piasek więc to oczywiste - Odparła.
- Właśnie nie... już nie ważne - spojrzał na Kisame a tamten kiwnął głową.
- Musimy się zbierać - Powiedział wstając Kisame.
Higashi nieoczekiwanie spochmurniała.
- Kisame? - Zapytała
- Tak?
- Jaki był prawdziwy powód twojej ucieczki z wioski?
- ... Idziemy Itachi.- spochmurniał i odwrócił się od niej.
- A co ty moja matka jesteś?!
Wziął swoją koszule i ruszyli w kierunku gdzie zostawili swoje rzeczy.
Kaidou i Higashi również wyruszyli, aby spakować swoje rzeczy i wybyć szukać kolejnych misji w następnej wiosce. Pakowali się jak najszybciej tylko mogli.
- Higashi, jak tam ci idzie? - zapytał facet.
- Prawie wszystko spakowałam, mam kunaie, jedzenie, ubrania.
- Kay, ja już wszystko spakowałem... Właśnie mamy jeszcze trochę forsy?
- Tak, a po co ci?
- Idę se papierosy kupić.
- Zabije cię kiedyś za to palenie.
- Cichaj i dawaj kasę.
Kaidou poszedł po papieosy i zostało jeszcze trochę pieniędzy.
- Starczy mi na małą buteleczkę sake, jupi - powiedziała Higashi i wymknęła się po trunek.
Spotkali się jeszcze raz w pokoju hotelowym i rozpoczęli wędrówkę przez las. Cały czas byli obserwowani przez duet Itachi i Kisame. Podążali spokojnie dość długi czas. Kaidou palił całą drogę, a Higashi się trochę upiła, jednak jej przeszło. W końcu na drodze znaleźli małą sarenkę i jej matkę, która była martwa...
- Jezu co się stało? - Higashi podbiegła do martwej sarny
- To normalne. Pewnie wilki ją zaatakowały. One też muszą coś jeść.
- Racja... patrz jak to biedactwo jest roztrzęsione - spojrzała na małą sarenkę skuloną pod drzewem.
- Higashi tak działa łańcuch pokarmowy.
- Ale jakoś mięsa nie jesz więc nie wmówisz mi że się tym nie przejmujesz!
- Działaj i spadamy stąd - powiedział zapalając kolejnego papierosa.
Ona zbliżyła się do mamy Bambiego i w miejscu otwartej rany położyła dłonie.
- Goojasu Tensei!
W tej chwili ciało zwierzęcia zaczęło się goić. Wokół Dziewczyny i pacjenta pojawiła się turkusowa aura. Po chwili matka wstała na kopyta. Małe natychmiast podbiegło do niej.
Kisame i Itachi szeptali ze sobą.
- Nie wierze. To jej szukaliśmy? - Kisame
- Najwyraźniej... jest proooblemmm.
- Jaki?
- Szef kazał brać chociażby siłą. A oni nadają się do Akatsuki tylko czy się zgodzą.
- Nie znamy ich ani ich zamiarów więc musimy liczyć na szczęście. Chodź.
- Stój. Masz zamiar tak sobie do nich podejść? Co powiesz? Że ich szpiegowałeś? Tak nie zyskasz ich zaufania.
- Masz jakiś pomysł?
- Tak. Wyprzedzimy ich a oni sami na nas wpadną i zaczniemy dialog.
- Ok.
Tak właśnie zrobili.
Higashi przez cała drogę nuciła i była bardzo uśmiechnięta.
- Co się tak cieszysz? - Zapytał Kaidou
- Ja? Nie.
- Wcaaaleee... Spodobał ci się tamten chłopak co?
Spojrzała na niego pytająco.
- Kisame głuptasie.
- Co?! Mi? Nie?!- zaczerwieniła się i zaczęła panikować
- Ha... dobra dam ci spokój.
- Yhmm...
W tej chwili naszło ją na zwierzenia.
- Wiesz... trochę mnie zabolało.
- Co?
- Jak mi nie odpowiedział. Ale rozumiem go. Moja wioska jest...
- Nie wracaj do tematu wioski... wiesz jak na to reagujesz.
- Wiesz tam pod wodą. Czułam się z nim bezpieczna. Wie jaka jest nasza wioska i to dlatego.
- Rozumiem.
- Tęsknisz?
- Za?
- Za kuzynem, rodziną?
- Tak, bardzo...
- Yhmm.
Zasmuciła się.
- Ale teraz mam ciebie i nie zamienił bym cię za nich. Kocham was wszystkich.
- Ja ciebie też ,, braciszku".
Szli jeszcze jakiś czas aż zauważyli stojących Akatsuki przy drodze.
- Oł.. - Kaidou
- Wracamy -_- - powiedziała i zrobiła obrut o 180 stopni na jednej nodze.
Higashi właśnie stanęła na jednej nodze i zrobiła obrót o 180 stopni.
- Higashi!!! - Krzyknął Kisame
- Ratuj brat T~T - szepneła bo Kaidou
Złapał ją za plecak i obrócił w stronę nadchodzącej dwójki.
- Hejjj!! ^^ - Przywitała się z sztucznym entuzjazmem. - Co wy tu robicie?
- Wykonujemy misje - Powiedział Itachi.- Szukamy nowych członków do Akatsuki.
- Co? - Kaidou.
- Pstro... - Itachi.
- Ogarnijcie się chłopaki - powiedziała i ruszyła dalej mamrocząc pod nosem.
Cała trójka była zdziwiona jej zachowaniem.
- Idziecie?! - krzyknęła.
Kaidou podbiegł do niej i szli dalej a z nimi Itachi i Kisame.
W małym miasteczku zarezerwowali pokoje i poszli do knajpy. Usiedli przy stoliku w samym rogu. Rodzeństwo usiadło koło siebie. Itachi na przeciwko dziewczyny a Kisame chłopaka.
- Co wam zamówić? - Zapytał Kisame
- Frytki i papierosy - Kaidou.
Kisame spojrzał na Higashi
- Onigiri i sake.
- Haha wiedzę że nie boisz się przy nich pić - powiedział Kaidou.
- Błagam cie daj spokój - wydusiła i spojrzała przez okno. - Ty z kolei nie powinieneś palić przy jedzeniu.
- Dobra, a więc wracając do waszego dołączenia do Akatsuki, co wy na to?
Wtedy Higashi pociągnęła za sobą Kaidou za kaptur. Patrzeli na siebie i rozmawiali telepatycznie.
- Co o tym myślisz? - powiedziała Higashi.
- Oni nas na 95% śledzili, jednak my właśnie dostaliśmy idealną szansę na ochronę naszych kuzynów - odparł Kaidou.
- Jak?
- Sabotaż.
- OK, ale i tak uważam że powinniśmy odmówić.
- Czemu?
- Bo podczas śledzenia mogli zobaczyć to czego nie powinni.
- Nie marudź tak, dołączamy.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Podaj argumenty.
- Więc a) możemy chronić naszych kuzynów; b) możemy szpiegować; c) może się czegoś od nich nauczymy; i co najważniejsze d) możesz chodzić bez karnie z Kisame.
- ON MI SIĘ W CALE NIE PODOBA ////\\\\.
- Wiesz, że się rumienisz?
- Co?!
- Więc jak?
- Dobra dołączamy.
Przechodzimy do normalniej rozmowy.
- No to ugadane - powiedziała dziewczyna, a następnie dała takiego plas-kacza swojemu bratu, że wpadł do pobliskich gorących źródeł dla kobiet i został pobity.
Przekazali nowinę duetowi KI i następnego dnia wyruszyli do bazy Akatsuki.
Autorzy:
Tamashi(Natalka),
Shade(Bartek).
Korekta:
Shade(Bartek).
Shade(Bartek).
Korekta:
Shade(Bartek).
Komentarze
Prześlij komentarz